TG3A

... czyli strona o dawnych polskich tranzystorach
(1954..1970)

Intencją tej strony jest zamieszczenie możliwie kompletnej informacji o polskich tranzystorach produkowanych do roku 1970.

Za przysłane materiały, zdjęcia, poprawki i dyskusję dziękuję Romanowi Darskiemu (Romekd na forum trioda.com), Waldemarowi Dekańskiemu, Jarosławowi Dubowskiemu (jdubowski na forum trioda.com), Tomaszowi Gumnemu, Tomkowi Janiszewskiemu, Wojciechowi Lachowiczowi, Grzegorzowi Makarewiczowi (gsmok na forum trioda.com), Miłoszowi Muzyce, Jarosławowi Sierackiemu, Aleksandrowi Zawadzie (Alek na forum trioda.com), Markowi Zięborakowi (marekzi na forum elektroda.pl), traxmanowi, elektronowi, Bogusiowi, OTLampowi, k24, Witkowi, Laserowi99, Jado, gegusiowi, staszkowis, zjawisku (zjawiskowi? :-)) z forum trioda.com oraz wada, zetdeel, Zygaqra, kjungst, Motronic, RitterX, Trafo888, detektor i Futrzaczkowi z forum elektroda.pl

Jeżeli jesteś zainteresowany lampami elektronowymi zajrzyj tutaj.
Ostatnie zmiany:
  • 15.10.2011 - Uzupełnienia zdjęć Waldemara Dekańskiego.
  • 17.09.2011 - Uzupełnienia zdjęć.
  • 17.09.2011 - Uzupełnienia zdjęć na stronie o prostownikach selenowych.
  • 16.09.2011 - Uzupełnienia zdjęć Waldemara Dekańskiego.
  • 3.04.2011 - Uzupełnienia zdjęć.
  • 4.03.2011 - Odbiornik radiowy Czar.
  • 28.02.2011 - Uzupełnienia zdjęć.
  • 1.11.2010 - Uzupełnienia i poprawki na stronie Kolibra (instrukcja MOT-633 i akumulatory).
Skąd nazwa strony TG3A? Zielone wydłużone, malowane na magiczny wręcz turkusowo-zielony kolor, tranzystory TG3A to obiekt westchnień każdego młodocianego fana elektroniki lat 60... Emocje budził też przedziwny kapelusz TG50 albo uszczelniany żywicą "dużej mocy" korpus TG70. Chciałbym by ta strona stała się możliwie kompletnym źródłem informacji o półprzewodnikach tamtych lat.
  • W katalogu znajdują się dane wszystkich (wraz z doświadczalnymi i prototypowymi) tranzystorów produkowanych do roku 1970. Tam również można znaleźć karty katalogowe poszczególnych tranzystorów.
  • Linia czasu ilustruje rozwój polskiej technologii półprzewodnikowej na tle osiągnięć światowych.
  • Literatura zawierać będzie nie tylko informacje o źródłach i linkach, ale postaram się umieścić tu jak najwięcej oryginalnych publikacji z tamtych lat.
  • Może uda się też opisać pierwsze tranzystorowe radio, pierwszy tranzystorowy gramofon, pierwszy magnetofon...
Gdy już udało się tranzystory zdobyć, Nowoczesne Zabawki Janusza Wojciechowskiego stanowiły niewyczerpane żródło inspiracji. Co prawda znakomita większość opisanych układów zrazu nie chciała działać (Autor Nowoczesnych Zabawek nie był tu bez winy), ale ile było zabawy i uniesień gdy w końcu udało się uruchomić jakiegoś pająka wydającego dżwięki, albo kolorowe światełka migające w takt pierwszych nagrań Led Zeppelin!

Z nowymi wydaniami Nowoczesnych Zabawek przyszły wirtualne tranzystory ASY: wszyscy o nich mówili, a nigdzie nie można było ich kupić... Równie wirtualny był tranzystor TK10, bez przerwy zapowiadany krzemowy MESA, gdy się w końcu zmaterializował jako BF504 rozczarował swoją ceną, nieosiągalnością i wzmocnieniem β często mniejszym niż 10.

Początek lat 70 to już "normalne" tranzystory, jak się później okazało - wprowadzone trochę za pożyczone pieniądze. Chyba jeszcze w końcu roku 1970 lub na początku 1971 pokazały się wreszcie pierwsze pary komplementarne (BC211/BC313) - o wyraźnie francuskim rodowodzie. Był to skutek "półlegalnej" (bez zgody COCOM) licencji kupionej (wraz z urządzeniami) w 1968 od firmy SESCCOSEM. W szerokom świecie nie była to nowość, podobne tranzystory produkowano już masowo od dziesięciu lat, ale pozyskaną technologię epitaksjalno-planarną można było wykorzystać do produkcji układów scalonych. COCOM zalegalizował zakup w 1972, wtedy też urządzenia zostały w pełni uruchomione.
Pierwsze polskie tranzystory to w dużej części "byty wirtualne". Tranzystory ostrzowe były wytwarzane od 1953 w warunkach laboratoryjnych i w bardzo niewielkiej liczbie. Zdjęcia obok przedstawiają taki doświadczalny egzemplarz tranzystora TP2 wyprodukowany w IPPT PAN. Nie nadawały się one do zastosowań przemysłowych, ale umożliwiły zdobycie doświadczeń. Informacje o ich parametrach i wytwarzaniu można znaleźć w artykule prof. Witolda Rosińskiego.
Niezależnie od wielkiego sentymentu, który budzą, nie da się ukryć, że wszystkie elementy półprzewodnikowe produkowane w naszej TEWIE były patetycznie przestarzałe już w momencie wprowadzania ich do produkcji... Gdy składałem linię czasu uświadomiłem sobie, że na każe dziesięć lat rozwoju technologii polski przemysł elektroniczny opóźniał się o jakieś lat pięć. W elektronice to prawie wieczność - szybko wytworzyła się prawdziwa przepaść. Szczególnie widać to w latach 1955-1960, gdy światowy przemysł półprzewodnikowy doznał niesamowitego przyspieszenia, a nasza gospodarka "realizowała plan pięciotetni".

Przykro tym bardziej, że rozwój polskich półprzewodników to działalność "odtwórcza" - odkryć i choć trochę pionierskich technologii nie było. Brutalnie mówiąc, nasza gospodarka nie nagążała kopiować (czyli po prostu kraść) rodzących się lawinowo światowych pomysłów. Technolodzy pracowali w koszmarnych warunkach: praktyczny brak możliwości wymiany informacji, niedofinansowanie, cele określane przez polityków... Warto zapoznać się z diagnozą tego stanu przedstawioną w roku 1956 przez prof. Andrzeja Jellonka. Polski przemysł elektroniczny odpowiadał stanowi gospodarki światowej z lat 30, a wyścig półprzewodnikowy przecież dopiero się zaczynał.
Nawet na tle krajów "bratniego obozu" wyglądaliśmy nieciekawie - nie tylko pod względem asortymentu elementów (nie było tranzystora NPN!), ale także wielkości produkcji. W rezultacie tranzystory były u nas trudno dostępne i relatywnie drogie. Ich parametry i ceny starałem się zestawić tutaj.

Tabelka obok przedstawia liczbę elementów półprzewodnikowych wyprodukowanych "na głowę mieszkańca" w poszczególnych krajach Europy Wschodniej (dane pochodzą z VI Kongresu Techników Polskich, który odbył się we wrzesniu 1971).
Kraj 1965 1967 1969
NRD 1.12 2.96 5.60
CSRS 0.59 1.54 2.05
Węgry 1.04 1.34 2.64
Bułgaria 0.62 1.50 2.96
Polska 0.25 0.35 0.59
Rumunia 0.20 0.40 0.51
Czy CEMI musiało upaść? myślę, że tak. Produkując koszmarnie drogie, a jednocześnie kuriozalnie przestarzałe elementy było klinicznym przypadkiem ekonomicznego nonsensu ustroju słusznie minionego...

Czy na bazie gruzów CEMI można było zbudować nowoczesną "pełnowymiarową" firmę produkującą półprzewodniki krzemowe? Moim zdaniem nie: nie to miejsce, nie ten sprzęt, no i know-how opóźniony o ćwierć wieku. Czy można było uratować/utworzyć/zbudować coś mniejszego/częściowego? - nie wiem, ale wierzę, że tak... Może azotek galu? Były próby, nie udało się. Szkoda.

Powrót na początek tranzystorowych różności.