Kino / Film

MOTTO

Zapytany, jakiej kategorii filmy lubię najbardziej, z pewnością bym nie odpowiedział, że science-fiction. Większość współczesnych produkcji tego typu stanowi wg. mnie przerost formy nad treścią, stawiając na pierwszym miejscu efekty specjalne, zapominając przy tym o porządnym scenariuszu... A przecież to właśnie dobry scenariusz jest podstawą każdego dobrego filmu (w języku matematyki: jest warunkiem koniecznym, ale nie wystarczającym ;) ).

Paradoksalnie, zapytany o swoje ulubione filmy, wymienię ciurkiem kilka tytułów, z których... większość stanowią właśnie te z gatunki sci-fi... Co jest grane? Nie wiem, tu matematyka już nie daje odpowiedzi ;)

Oto ta lista we wstępnej wersji (kolejność - prawie - przypadkowa):

Łowca androidów (Blade Runner, 1982)
reż. Ridley Scott
wyst. Harrison Ford
Łowca
Ten film można oglądać w kilku wersjach, dzięki producentom, który wymusili na reżyserze ostateczną wersję pierwotną oraz dzięki reżyserowi, który wymusił na producentach ostateczną wersję reżyserską (a nawet dwie, jakby komuś było mało). Czyli w sumie można film obejrzeć zmontowany na trzy sposoby, każdy jest wyśmienity :) A po filmie koniecznie należy przerobić wizualny test Turinga i odpowiedzieć sobie na pytanie "A może i ja jestem androidem?".
Ten film (w dowolnej wersji, a najlepiej we wszystkich trzech) zabiorę na bezludną wyspę, jeżeli w końcu kiedyś tam trafię. Upiekę dwie pieczenie przy jednym ogniu, bo przy okazji przemycę też piękną muzykę Vangelisa.
Obcy - ósmy pasażer Nostromo (Alien, 1979)
reż. Ridley Scott
wyst. Sigourney Weaver
Obcy
Pierwszy film z całej "obcej" serii. Opowieść o tym, dlaczego koty to najdoskonalsze stworzenia na Ziemi (hmmm... raczej chyba w kosmosie?).
A tak poważnie (drugie hmmm...: raczej poważnie inaczej ;) ) - czy istnieje w kosmosie ktokolwiek, kto nie zna jeszcze tego filmu? Chyba tylko jakiś "obcy" ;)
Piąty element (The Fifth Element, 1997)
reż. Luc Besson
wyst. Bruce Willis, Gary Oldman
Piąty element
Wspaniała bajka o walce dobra ze złem, ilustrowana przepiękną muzyką. Ciekawi Was, co tym razem zwyciężyło? Cóż, niespodzianki (jak to zwykle w bajkach) nie będzie, ale i tak za każdym razem ten film oglądam z ogromną przyjemnością i Wam polecam. A nagrodą, oprócz szczęśliwego zakończenia, będzie cudowna piosenka Little Light of Love.
Dwunastu gniewnych ludzi (12 Angry Men, 1957)
reż. Sidney Lumet
wyst. Henry Fonda
12 gniewnych ludzi
No, nareszcie film, w którym nie ma ufoludków, obcych ani androidów :). Jest za to jedno (i tylko jedno) pomieszczenie, w którym rozgrywa się akcja wciągająca bardziej od tej w nawet stu statkach kosmicznych razem wziętych! Po prostu klasyka, kto nie oglądał - do telewizora biegiem marsz!
Dom zły (2009)
reż. Wojciech Smarzowski
wyst. Bartłomiej Topa, Arkadiusz Jakubik
Dom zły
Tytuł mówi sam za siebie. Tutaj niech się nikt nie spodziewa sielskich klimatów ani szczęśliwego zakończenia. Nie dla ludzi o słabych nerwach.
Dystrykt 9 (District 9, 2009)
reż. Neill Blomkamp
wyst. Sharlto Copley
Dystrykt 9
Nie spodziewałem się, że jakiś film mnie jeszcze aż tak zaskoczy. Nowatorska produkcja pod każdym względem, a przy tym grająca na emocjach widza jak mało która. Ten film przekonał mnie ostatecznie, że czarne jest białe a białe jest czarne (pozwoliłem sobie zacytować klasyka ;) ), po czym zwariowałem ostatecznie, i nie chcę wcale wyzdrowieć!

Wszystkie okładki zostały podlinkowane z serwisu Filmweb.

W kolejce ulubionych flimów do dodania opisów czekają m.in. (kolejność alfabetyczna):

  • American Beauty
  • Buena Vista Social Club
  • Człowiek z marmuru
  • Dwanaście małp
  • Dzień świstaka
  • Gangsterzy i filantropi
  • Gladiator
  • Imię róży
  • Indiana Jones (cała seria)
  • Matrix
  • Nietykalni
  • Władca Pierścieni. Drużyna Pierścienia
  • Nóż w wodzie
  • Pamięć absolutna
  • Pan od muzyki
  • Piękny umysł
  • Piraci z Karaibów - klątwa Czarnej Perły
  • Planeta małp
  • Powrót do przyszłości (cała seria)
  • Pulp fiction
  • Siedem
  • Sprzedawcy
  • Wstrząsy
  • Ziemia obiecana
  • Żądło