Tu znajdziesz różnego rodzaju żarty "naukowe":

Kawały "naukowe" :-)

Rozmowa prezenterki TV z telewidzką:
- W tym roku finał WOŚP odbywa się po raz 18.
- A ja w czasie 1. finału miałam 18 lat.
- Cudownie, 18 do potęgi 18 to 18 silnia!
/Anna Popek w programie TVP "Pytanie na śniadanie", 08.01.10/                                                                            


Z facebooka:

- Mamo - pyta Jaś - ale jak to jest, że po śmierci idziemy do wieczności?
- Ależ to proste synku, Pan Bóg różniczkuje nas po dobrych uczynkach i wtedy znika czas. "
                                                                           


Matematyka jest jak dobra impreza- nikt nie ogarnia.
                                                                           


Jak mama budzi ósemkę?
Wstawaj. Nie możesz tak leżeć w nieskończoność!
                                                                           


-1 mówi do -2:
Słuchaj chyba usunę ten minus ...
No nie bądź taka bezwzględna...
                                                                           


Wchodzi nieskończona liczba matematyków do baru. Pierwszy zamawia piwo, drugi pół piwa, trzeci ćwierć piwa i tak dalej.
Barman wystawia im na ladę dwa piwa.
- O CO CHODZI?! - pytają zdziwieni matematycy.
- Panowie, znajcie swoje granice - odpowiada barman.
                                                                           


Wchodzi liczba do wagonu, a tu nie jej przedział.
                                                                           


Idą sobie dwie macierze kwadratowe. Nagle jedna upadła:
-Nic ci nie jest?-pyta druga macierz
-Nic. Tylko sie odwróciłam.
                                                                           


Jak grożą sobie ciągi?
"Jesteś skończony"
A jak sobie wrzucają?
"Ale jesteś ograniczony!"
                                                                           


X^2 pyta się x^3 czy jest religijne, na co x^3 "Oczywiście że tak. Uważam że są wyższe potęgi niż my."
                                                                           


Co robi światło gdy jest mu smutno?
Załamuje się.
                                                                           


Mariuszek dostał 5 jabłek. 3 jabłka zjadł.
Pytanie: Ile jabłek zostało Mariuszkowi?
Myślicie, że 2?
Guzik prawda! Nie wiadomo przecież, ile jabłek miał Mariuszek, zanim dostał 5 jabłek.
Morał: Zawsze zerujcie zmienne!
                                                                           


         

Walentynki matematyczne


Walentynka 1


Walentynka 2


Walentynka 3


Walentynka 4


Walentynka 5


Walentynka 6


Walentynka 7


Walentynka 8


Walentynka 9


Walentynka 10


Walentynka 11


Walentynka 12


Walentynka 13


Walentynka 14


Zobacz Choinki matematyczne narysowane przez studentow Uniwersytetu Warszawskiego

(Więcej na stronie http://www.mimuw.edu.pl/wydzial/zdjecia_wydzialu/choinki_matematyczne/ )


- Ilu Heisenbergów potrzeba do wymiany żarówki?
- Gdybyśmy wiedzieli ilu, nie wiedzielibyśmy gdzie ta żarówka.
                                                                           


Chemik nie umiera, tylko przestaje reagować.
                                                                           


Przychodzi twierdzenie do baru:
- Poproszę piwo
- A dowodzik jest?
- Nie potrzebuję, jestem aksjomatem.
                                                                           


Przychodzi twierdzenie do baru:
- Ilu fizyków teoretyków potrzeba do wymiany żarówki?
- Dwóch. Jeden trzyma żarówkę, drugi obraca Wszechświat.
                                                                           


         

         

         

         


Heisenberg został zatrzymany przez policjanta:
- Wie pan, jak szybko pan jechał?? - pyta policjant.
- Nie wiem - odpowiada Heisenberg - ale wiem, gdzie się znajduję.
                                                                           



Na księżycu imprezka, nagle jeden z kosmonautów mówi do drugiego:
- Ty, stary, niby grill jest, piwo jest, laski są... a jakoś atmosfery nie ma.
                                                                           



Z poradnika dla barmanów: zanim pobijesz i wyrzucisz z lokalu chuderlawego osobnika ostentacyjnie pokazującego Ci środkowy palec ze środka sali upewnij się, że nie jest to informatyk usiłujący zamówić cztery piwa.
                                                                           



Pytano statystyka, gdzie chce być pochowany: - W Jerozolimie - odpowiedział - bo tam statystycznie rzecz biorąc najłatwiej o zmartwychwstanie.                                                                            






Pyta się student studenta:
- Jaką będziesz miał średnią w tym semestrze?
- Standardowo, pomiędzy e a pi.
                                                                           



Do agencji reklamowej wpada facet z wielkimi planszami, rzuca na stół tysiące projektów.
Pan z agencji szyderczym głosem:
- I co? Pewnie ma być na jutro?
Facet:
- Jakbym chciał na jutro, to bym przyszedł jutro.
                                                                           



Najsłynniejszy chiński matematyk: Ciąg Sum.
                                                                           



Przychodzi Algebra do lekarza: ma pan coś na Bool'a?
                                                                           



Matematyk rozwiódł się z żoną, bo powiedziała do niego "kocham cię".
A powinna powiedzieć "kocham ciebie i tylko ciebie"...                                                                            



Co to jest epsilon??
Ćwierć litra na dwóch.
                                                                           



W tramwaju patrzą na siebie młoda kobieta i mężczyzna w sile wieku.
Informatyk - pomyślała kobieta.
Studentka - pomyślał bezdomny.
                                                                           



Matematyk, lekarz i prawnik rozmawiają, czy lepiej mieć żonę, czy kochankę.
Lekarz mówi: żonę. Żonaci żyją dł użej, zdrowiej się odżywiają i mniej się stresują.
Prawnik mówi: kochankę. Z rozwodem to takie koszty i trudności...
Matematyk mówi: Żonę i kochankę. Bo gdy żona myśli, że jest się u kochanki, a kochanka, że jest się u żony, można spokojnie zajmować się matematyką.
                                                                           




Jak interpretować prace naukowe???

1. od dawna wiadomo, że => nie chciało mi się szukać pracy źródłowej
2. ...można dostrzec wyraźna tendencję => ...trudno wyciągnąć konkretne wnioski
3. ...o wielkim znaczeniu teoretycznym i praktycznym => ...mnie to interesuje
4. znalezienie ostatecznej odpowiedzi na te pytania nie było na razie możliwe => eksperyment się nie udał, ale może uda się kiedyś opublikować wyniki
5. trzy spośród zestawów danych wybrano do szczegółowej analizy => pozostałe się nie nadawały
6. przedstawione są typowe wyniki => są to najlepsze wyniki
7. najdokładniejsze wyniki otrzymał Maliniak => Maliniak to mój asystent
8. uznaje się, że => ja uznaję, że
9. powszechnie uznaje się, że => paru facetow tak uważa
10. jest jasne, że wiele dalszej pracy należy włożyć, zanim pełna odpowiedz stanie sie możliwa => nic z tego nie rozumiem
11. ...poprawne z dokładnością do rzędu wielkosci => złe
12. oczekuje się, że niniejszy artykuł pobudzi zainteresowanie tą dziedziną => ten artykuł jest marny, ale inne w tej dziedzinie są podobne
13. staranna analiza otrzymanych wyników => trzy strony notatek zamazały się, gdy potrąciłem szklankę z piwem
14. ... bardzo ważne pole odkrywczych badan => ...bezużyteczny temat zasugerowany przez zwierzchników
15. Składam podziękowania mgr Nowakowi za pomoc w pracy doświadczalnej, a dr Kowalskiemu za cenne dyskusje => Nowak odwalił czarną robotę, a Kowalski wyjaśnił mi, co oznaczają wyniki
                                                                           



Przychodzi X do lekarza:
* Przychodzi element do lekarza, a lekarz woła: Policja!
* Przychodzi iloraz do lekarza, a lekarz pyta: A gdzie reszta?
* Przychodzi liczba do lekarza, a lekarz mówi: Jest pani pierwsza!
* Przychodzi jedynka do lekarza, a lekarz mówi: Pani nie jest pierwsza!
* Przychodzi stożek do lekarza, a lekarz mówi: Coś pan taki ścięty?
* Przychodzi sinusoida do lekarza, a lekarz mówi: Znowu ma pani okres?
* Przychodzi zbiór do lekarza, a lekarz mówi: Jest pan skończony!
* Przychodzi rozkład do lekarza, a lekarz mówi: Czy pan jest normalny?
* Przychodzi i do lekarza, a lekarz mówi: Coś się pani uroiło!
* Przychodzi homomorfizm do lekarza, a lekarz mówi: Ma pan trywialne jądro.
* Przychodzi hiperboloida jednopowłokowa do lekarza, a lekarz mówi: Co pani taka prostolinijna?
* Przychodzi automat do lekarza, a lekarz mówi: Kto pana doprowadził do takiego stanu?
* Przychodzi pamięć do lekarza, a lekarz mówi: Kto panią tak skasował?
* Przychodzi logarytm do lekarza, a lekarz mówi: Co panu tak wolno rośnie?
* Przychodzi ciąg Cauchy'ego do lekarza, a lekarz mówi: Proszę się tam z tyłu nie tłoczyć!
* Przychodzi kąt do lekarza, a lekarz mówi: Kto pana tak skierował?
* Przychodzi wektor do lekarza, a lekarz mówi: Coś pan taki swobodny!
* Przychodzi zmienna do lekarza, a lekarz mówi: Pani tu nie stała!
* Przychodzi indukcja do lekarza, a lekarz mówi: Proszę pokazać, co pani ma w kroku.
                                                                           



Małżeństwo matematyków rozmawia podczas romantycznej kolacji przy świecach. Męż zwraca się do żony:
- Kochanie, czy myślisz o tym samym co ja?
- Mhm...
- I ile ci wyszło?
                                                                           


Co mówi zero do ósemki?
- Fajny pasek!
                                                                           


Co to jest dziecko?
Pochodna miłości po czasie...
A co będzie jak zcałkujesz ogień?
POCHODNIA.
                                                                           


W raju spotykaję się Newton, Pascal i Einstein. Trzej fizycy stwierdzili, że pobawię się w chowanego.
Einstein zaczyna liczyć: 1, 2, 3, ...
Pascal i Newton zastanawiaję się gdzie tu się schować. Pascal chowa się za jakęś chmurkę.
Newton bierze kredę i rysuje na ziemi kwadrat metr na metr, po czym staje w nim.
- ..., 99, 100. Szukam.
Einstein odwraca się i widzi za sobę Newtona.
- Ha! Mam cię!
- Nie, nie, nie - odpowiada Newton - Ja jestem jeden Newton na metr kwadrat, czyli Pascal!
                                                                           



" Rota fizyków "
Nie rzucim wiedzy, choć trwa noc
I burza się zerwała.
W pracowniach tkwi fizyków moc,
W laboratoriach chwała!
Bronić bedziemy naszych blank.
Tak nam dopomóż Planck!
                                                                                                                                                       Nie będzie nam bezkarnie nikt
Wariował lagranżianów.
Wszystkiemu podołają w mig
Fizycy - ród tytanów.
Nie będzie w walce naszej pauz.
Tak nam dopomóż Gauss!
                                                                                                                                                       Będziemy twierdzić aż po grób,
Że, kiedy sił nie staje,
Ciało po prostej biegnie lub
W spoczynku pozostaje.
Nie zeżre naszej wiedzy mól.
Tak nam dopomóż Joulle!
                                                                                                                                                          I do ostatniej kropli krwi,
Choć wróg zastawia wnyki,
Bronić będziemy po kres dni
Praw termodynamiki.
Trwoga nie skazi naszych serc.
Tak nam dopomóż Hertz!
                                                                                                                                                    Niech brzmi rozgłośnie nasza pieśń
Wśród mrzonek i utopii:
Fizyki nie pokryje pleśń,
Nie wstrzyma nikt entropii!
Fizykom chwała po kres lat.
Tak nam dopomóż Watt! "
                                                                                          


Walentynka Sierpińskiego:


Metody dowodzenia twierdzeń, zebrane przez studentów UJ:
- dowód przez ogląd ("wystarczy popatrzeć"),
- dowód przez połechtanie ambicji słuchaczy ("to dla państwa jest proste"),
- dowód przez kalendarz ("to było w zeszłym roku"),
- dowód iluzjonistyczny ("zrobimy teraz małą sztuczkę"),
- dowód spychologiczny ("państwo sprawdzą sami"),
- dowód przez zastraszenie ("albo państwo uwierzą na słowo, albo bądą przez trzy godziny dowodzić!"),
- dowód przez sztuciec ("a nuż wyjdzie"),
- dowód teologiczny, przez odwołanie się do sił nieczystych ("diabli wiedzą, jak to udowodnić"),
- dowód przez autorytet ("...Prosze państwa, tak po prostu jest...")
- dowód przez rozbicie na dostatecznie dużą ilość przypadków
(i zbagatelizowanie każdego przypadku)
- dowód przez zbagatelizowanie: ("ależ to jest trywialne...")
- dowód przez przeniesienie do pracy domowej
- dowód perswazyjno-optyczny ("Do cholery, przecież to widać, no nie?")
oraz chyba najbardziej efektywny:
- dowód przez założenie tezy.
                                                                           


Przykład obrazujący nam zasadę antyprzemienności:
"Nie każda panna młoda jest młodą panną."
                                                                           


Jezus i apostołowie wę drują rozmyślając. Nagle Jezus mówi:
- Wiecie, raj jest jak x kwadrat plus trzy x minus osiem.
- O co mu chodzi? - zapytał jeden z apostołów drugiego
- Nie wiem, to chyba jakaś parabola...
                                                                           


Co to jest pochodna z imprezy?
Jest to ilość alkoholu, jaką można kupić za butelki po tejże imprezie.
A kiedy można powiedzieć, że była niezła impreza?
Jak druga pochodna jest dodatnia.
                                                                           



Dwóch matematyków siedzi na drzewie w parku, nagle nad ich głowami przelatuje wektor, po chwili następny
(liniowo niezależny w stosunku do poprzedniego) i tak jeszcze parę razy. W końcu jeden z matematyków pyta:
- Co się dzisiaj dzieje z tymi wektorami?
Na co odpowiada drugi:
- Pewnie mają gdzieś tutaj w sąsiedztwie bazę.
                                                                           


Trzech mężczyzn obserwuje dom. W pewnym momencie do domu wchodzą dwie osoby. Za pół godziny wychodzą trzy.
Biolog mówi: Rozmnożyli się.
Fizyk: Nie, to błąd pomiaru.
Matematyk: Jak do środka wejdzie jeszcze jedna to dom będzie pusty...
                                                                           


Inżynier:
- Jak można sobie coś wyobrazić, co występuje w 9-cio wymiarowej przestrzeni?
Matematyk:
- Po prostu najpierw wyobrażam to sobie w N-wymiarowej przestrzeni, a potem zakładam, że N=9.
                                                                           


Twierdzenie o lokalnych geniuszach:
"Dla każdego matematyka istnieje otoczenie, w którym jest on najwybitniejszy."
                                                                           



Ojciec kręci głową przeglądając oceny z matematyki swojego syna. Chłopiec zwraca się do niego ze wsp?łczuciem:
- Jak myślisz, tato, co tu właściwie zawiniło - zwykła dziedziczność czy fatalny wpływ środowiska?
                                                                           


- Jasiu! Co dostałeś dzisiaj w szkole? - pyta tata.
- Dwie jedynki z matematyki i szóstkę ze śpiewu - odpowiada Jaś.
- Nie rozumiem - powiada rozgoryczony ojciec- jak ci się po tym wszystkim jeszcze chciało śpiewać?!
                                                                           


Facet po studiach dostał pierwszą pracę w supermarkecie.
Pierwszego dnia jego szef mówi:
- Weź miotłę i pozamiataj tu trochę.
- Ależ proszę pana, ja skończyłem SGH!
- Aaa to przepraszam, nie wiedziałem. Więc tak: to jest miotła, a tak się zamiata.
                                                                           


Ogólnie rzecz biorac ludzkość dzieli sie na 10 grup:
- Jedna rozumie system binarny, a druga nie.
                                                                           


Informatyk zabrał swojego syna do ZOO. Stoją przed wybiegiem dla pingwinów.
- Popatrz synku, a to są żyjące na kole podbiegunowym Linuksy.
                                                                           


Idzie e do x przez pustynię a tu nagle patrzy a biegną wszystkie funkcje... sinusy cosinusy logarytmy wielomiany... łapie sinusa i się pyta:

-hej sinus co się dzieje?? -spoko ja jestem e do x... i się nie boję różniczkowania!!
idzie e do x przechodzi przez wydmę patrzy a tam taaaaka wielka różniczka...
-hah mam cię e do x....
- jestem e do x i co mi zrobisz!! hahahaha!!
-e do x... ale ja różniczkuję po y ....
                                                                           


Idzie sobie matematyk przez las, nagle podbiega do niego zdyszany wektor i pyta:
-przepraszam, którędy do miasta?
-w tym kierunku - matematyk pokazał, wektor tam poleciał.
-hyhy kierunek to może i dobry tylko zwrot przeciwny - zaśmiał się matematyk.
                                                                           



-Co mówi matematyk z pracą do matematyka bez pracy?
-Z frytkami czy bez?
                                                                           


Siedzi w lesie jeż z butelką soczku. Przechodzi niedźwiedź i pyta:
- Co pijesz?
Jeż na to:
- Co eniedźwiedź?
                                                                           


Przychodzi zbiór pusty do lekarza. Lekarz: "Dobrze pana widzieć, ostatnio tyle tu elementów się kręci..."
Przychodzą elementy zbioru mocy continuum do lekarza. Lekarz:"Czy panowie się nie umieją po kolei ustawić!"
                                                                           



Nieskończona liczba matematyków wchodzi do baru: jeden zamawia 1 piwo drugi pół trzeci 1/4......
barman patrzy się na nich z uśmiechem i nalewa im 2 piwa.
                                                                           


Matematyk wraca do domu z wykładu zdecydowanie później niż powinien. W domu czeka na niego żona i krzyczy:
-Kochasz tą swoją matematykę bardziej niż mnie!
-Ależ kochanie, to nieprawda!
-Udowodnij!
-Eh, no dobrze... załóżmy, że A jest zbiorem wszystkiego co jest warte kochania...
                                                                           


-Włożyłeś bluzę na lewą stronę.
-Ale przecież lewa strona równa się prawej...
                                                                           



A wiecie jaka jest ulubiona zabawa matematyków?
Cauchy, Cauchy łapci.
                                                                           


Co to jest macierz Kanaka? Macierz k x k.
                                                                           


- Co mówią małe kurczaczki?
- 3,14! 3,14!
                                                                           


Przychodzi macierz do lekarza
-Proszę się odwrócić
Ale Panie doktorze, ja jestem osobliwa!
                                                                           



"Teoria jest wtedy, kiedy wszystko wiemy, ale nic nie działa.
Praktyka jest wtedy, kiedy wszystko działa, ale nikt nie wie dlaczego.
Łączenie teorii z praktyką - nic nie działa i nikt nie wie dlaczego... "
                                                                           


Jolanta Rosiak "Ile" (życzenia matematyka)
Ile równań niezależnych,
Ile jest szeregów zbieżnych,
Ile całek niewłaściwych,
Ile na płaszczyźnie krzywych,
Ile funkcji kwadratowych,
Co nie mają miejsc zerowych.
Ile krzywe mają siecznych,
Ile jest układów sprzecznych,
Ile różnych jest symetrii,
Ile twierdzeń w geometrii,
Ile przestrzeń ma wektorów,
Co nie tworzą pustych zbiorów,
Tyle szczęścia i radości
W Twoim domu,
niech zagości.
                                                                           


Profesor idzie do sali egzaminacyjnej, niosąc pełną szklankę herbaty.
- Proszę uważać, żebym kogoś z Państwa nie oblał.
                                                                           


- Jaki związek mają obiady na stołówce z ciągiem Fibonacciego?
- Każdy obiad jest sumą dwóch poprzednich.
                                                                           


Twierdzenie Pitagorasa-Einsteina:
E = m(a^2 + b^2)
Półpunkt: (a,a>
                                                                           


Egzamin na wydziale radiotechniki. Profesor siedzi i stuka palcami w blat, studenci piszą coś w skupieniu, tylko jeden nic nie kuma. Nagle dwóch studentów zerwało się, podbiegło, wzięło wpisy i wyszło. Potem jeszcze kilku. Potem cała reszta. Na koniec został tylko biedny niekumaty. Profesor mówi do niego: - Chodź pan, wpiszę dwóję...
- Ale dlaczego? Nie sprawdził pan mojej pracy, a innym pan powpisywał od ręki...
- Panie kolego. Wystukiwałem w blat Morsem: "Kto chce piątkę niech podchodzi... Kto chce czwórkę niech podchodzi..."
                                                                           


Stronę redaguje Magdalena Lemańska, Magda Dettlaff, Katedra Rachunku Prawdopodobieństwa i Biomatematyki

Ankieta

Jaki jest stosunek studentów do wykładowców?


 Wszyscy wspólnie tworzymy środowisko akademickie
 Jesteśmy z tej samej uczelni, więc mamy trochę ze sobą wspólnego
 Jesteśmy po przeciwnych stronach barykady i nie mamy ze sobą zbyt wiele wspólnego
 To w większości dziadki nie mające pojęcia o nas i naszych problemach
 Nie mam zdania- nigdy się nad tym nie zastanawiałem/am.


Zobacz wyniki
Poprzednie ankiety

Imieniny