Przeczytaj definicję limeryku oraz limeryki nadesłane dotychczas przez studentów.

Zachęcamy do pisania i nadsyłania własnych limeryków na temat matematyki, fizyki oraz informatyki!!!

Limeryki- twórczość wydziałowa

         
Pewien łosoś z dorzecza Eufratu
zróżniczkował dwa iks do kwadratu.
Po czym machnął ogonem
i odpłynął gdzieś Donem
by oznajmić to całemu światu.
                                                         M.L.

         
Pewien krewny z Warszawy szofera
poddał się transformacie Fouriera.
Chodzi dumny i blady
ponad już dwie dekady,
taka bowiem go radość rozpiera.
                                                         M.L.

         
Pewien krewny z Krakowa Juhasa
poddał się transformacie Laplace'a.
Lecz-historia nienowa-
uciekł cichcem z Krakowa,
chcieli zeń bowiem zrobić głuptasa.
                                                         M.L.

         
Pewien Tatar (skąd- step Akermanu)
przecałkował sześć iks do sześcianu;
po czym spojrzał dokoła
jakby miał dostać fioła
i zatańczył dookoła tapczanu.
                                                         M.L.

         
Znany też jest nam pewien Azjata,
co zwykł żywić się mięsem z wombata.
Kiedyś wstał od jedzenia
i ot tak, od niechcenia,
udowodnił twierdzenie Fermata.
                                                         M.L.


Pan zamieszkały pod Sandomierzem
Poszedł spowiadać się przed papieżem
Zaskoczony pokutą
Odpowiedział z butą
Wolę się smażyć, niż mnożyć macierze.
                                                         B.K. I rok MS

Gdzieś tam w rozległym dorzeczu Ebra
Niezbyt ciekawa mieszkała zebra
Była całkiem zwyczajna
Trochę nawet niefajna
Lecz nie aż tak nudna jak algebra
                                                         B.K. I rok MS

Udał się student raz do Eulera
Z nowym twierdzeniem, duma go wzbiera
Nagle student dębieje
Pan Leonhard się śmieje
Haha, epsilon mniejszy od zera
                                                         B.K. I rok MS

Pewnego profesora z Krakowa
od kawy zawsze bolała głowa.
Wymyślał twierdzenia,
lecz ich dowodzenia,
jeśli zasnął, zaczynał od nowa.
                                                         G.Ł. I rok MS

Pewnego dnia liczba Eulera
na końcu zachciała mieć zera.
Dzieli sił, mnoży,
młczy i sroży,
a przecież jej Q nie zawiera.
                                                         G.Ł. I rok MS

Gdy raz liczba i urojona
do R chciała być zaliczona,
to choć sił żaliła,
i Boga prosiła,
zniszczyłaby świata ramiona.
                                                         G.Ł. I rok MS

Raz student na Politechnice
zapomniał, jak liczyć granice.
Zabrakło mu rady
i miał liczne wady,
więc poszedł zamiatać ulice.
                                                         G.Ł. I rok MS

         
Pewna prosta funkcja w małym zbiorze,
Dla różniczki trudna jest być może.
Sześć iks kwadrat, siedem zet,
Zerem pięknym będzie wnet.
Wpadła pod prima po igrek noże.
                                                         D.P. I rok MS

         
Cauchy stał nad kółkami, grafami,
Męczył swą głowę całymi dniami.
Nabazgrał coś raz piórem,
Iksy się sypią wiórem.
Dziś koszmary z tego same mamy.
                                                         D.P. I rok MS

         
Pewien graf prosty w zeszycie
zapragnął pętlę mieć skrycie.
Lecz przecież był drzewem,
wierzchołków miał siedem,
a z pętlą byłby w niebycie.
                                                         G.Ł. I rok MS

Pewna pani, pochodząca z Żagania
uwielbiała rozwiązywać równania.
Gdy widziała równanie,
wręcz rzucała się na nie,
żeby wydrzeć zeń choć dwa rozwiązania.
                                                         M.L.

Gospodyni, hen gdzieś w PGR-rze
uwielbiała dodawać macierze.
I nie mówiąc nikomu,
dodawała je w domu,
lecz przynajmniej robiła to szczerze.
                                                         M.L.

Pewna pani (dajmy imię jej Bacha)
uwielbiała przestrzenie Banacha.
Kiedy jakąś widziała,
to z radości krzyczała
tak, że każdy w pobliżu miał stracha.
                                                         M.L.

Był raz pan, z nosem o kształcie pałki,
co uwielbiał pochodne i całki.
Kontemplował je co dzień
w słońcu i w niepogodzie
popijając litrami gorzałki.
                                                         M.L.

Zapytano pewnego Eryka
czy zna słowo on "matematyka"
bo szły słuchy, że owo
przestarzałe już słowo
usunięte ma być ze słownika
                                                         M.L.

Pewna dama, dajmy imię jej Berta
wprost kochała przestrzenie Hilberta
Gdy na jakąś trafiła
to się wielce dziwiła,
że nie zmieści jej żadna koperta.
                                                         A.P. & M.L.

Pewien pan, chyba był z miasta Warny
nie chciał wierzyć w iloczyn skalarny.
Gdy wektory dopadał,
to miast mnożyć je, składał
i wektorów tych los był dość marny.
                                                         M.L.

Pewna dama z gminy Chocianowe
uwielbiała przestrzenie liniowe
i w przestrzeni liniowej
pewnej nocy czerwcowej,
tak, znienacka, stanęła na głowie
                                                         M.L.

Pewna pani, ze wsi Suchożebry
dostawała wciąż atakow febry.
Cała niemal zsiniała,
a diagnoza zabrzmiała:
"to zaszkodził jej nadmiar algebry!"
                                                         M.L.

Pewna pani, gdzieś spod Limanowej
uwielbiala wręcz krzywe stożkowe.
Gdy na stożek spojrzała,
to na licu kraśniała,
takie myśli jej się snuły po głowie.
                                                         M.L.

Pewien mały foton nad Dnieprem
Strach czuł ciągle przed interferometrem
   I odmawiał wytrwale
   Zamieniania się w falę,
Krzycząc "Wykryjcie mnie termometrem!"
                                                         A.P.

Twierdził foton z francuskiej Riviery,
że nie straszne mu hardron collider'y.
   Jednak po okrążeniu
   Rzygał i w swym zdumieniu
Jęknął "Na co mi to, do cholery?!"
                                                         A.P.

Pewien mały fotonik nad Warną
Lubił płytkę światłoprzepuszczalną.
   Rozdwojenie miał jaźni
   (Wszak we dwoje jest raźniej!),
Co kwantowo jest akcją legalną.
                                                         A.P.

Dwa stany splątane ze sobą
Chciały podążać tą samą drogą
   Groził palcem niestety
   Im fizyk-teoretyk:
"Qubity tak robić nie mogą!"
                                                         A.P.

Żyła sobie raz liczba Pi
było jej trochę więcej niż trzy.
Cały dzionek siedziała
i w pokera wciąż grała
z urojonym kumplem swym i.
                                                         tłumaczenie: M.L.

Limeryki naukowe- twórczość z "forum-humorum"- matematyka

Matematyczce z miasta Milicz      
przyśnił się raz Władimir Iljicz
i rzekł: "Nauki córko! Czy
wypada ci śnić sen ten czczy?
Zbudź się i cyfry w liczbie pi licz!".
                                                         (Michał Rusinek, Kraków)

Pewien facet, co był z Famagusty      
Znalazł na dnie swej szafy zbiór pusty.
Lecz przy księżyca pełni
Zbiór się nagle wypełnił
Stał się zbiorem trzech główek kapusty.
                                                         (uczestnik ZSM w Borowicach)

Pomocnik piekarza z Ursusa      
piekł precel raz w kształcie torusa.
Do pracy przyszedł z gorączką
i wyszła mu sfera z rączką.
A piekarz wnet wylał nygusa.
                                                         (MM, Wrocław)

Matematyk w swym domu pod Usa
Wyhodował dziwnego kaktusa,
Co wyglądał prześlicznie,
Kolce rosły mu stycznie
Do powierzchni o kształcie torusa.
                                                         (A. i P. Kiciakowie)

Pewien facet - głęboko w to wierzę
Wciąż z zapałem wymnażał macierze
Gdy mówiła mu siostra
Weź te macierze zostaw
O jej głowę rozbijał talerze.

Sudańczyk na targu w Chartumie
Rzekł smutny: "Nie tylko w tym tłumie,
Lecz w calej starszyznie plemiennej
Geometrii nieprzemiennej
Do konca to nikt nie rozumie!"

Pan Wincenty ze wsi Końskie Błota
kupił wczoraj uczonego kota.
W dni powszednie rachuje
oraz wiersze pisuje,
zaś w niedzielę wróży z tarota.

Informatyk we wsi Chmiel
Na Trzech Króli wziąwszy żel-
owy marker waterproof
Na drzwiach takich użył słww:
Control + Alt i + Del.

Matematyk pewien w Suwałkach
Jak wychla to gada o całkach
Lecz żona (wy jej nie znacie!)
Mówi mu: Grunt to jest macierz
I sięga po argument wałka.

Astronom z miasta Jelenia Góra
wiedzieć chciał, gdzie ma łono natura.
Myślał dni tysiąc
i może przysiąc:
To jest po prostu czarna dziura!

W matematyce ważna prawda ta:
"Wstega M"obiusa JEDNĄ stronę ma."
Zdziwisz sie tak jak ten wół:
gdy ją przetniesz na pół,
to masz JEDEN kawałek, nie dwa.

Ujmujący doktorant z UJ-otu
W sprawach seksu nie dość miał polotu.
Choć całkował namiętnie,
To całował niechętnie,
Wciąż sie bojąc dziekana nalotu.

Matematyk z Krakowa wytrwale
żonie mówił, że jest na wydziale
Potem się okazało
że on spłodził niemało
Chociaż twierdzeń nie dowodził tam wcale.

Dwaj studenci w nauce niestali
wzór Bayesa w kasynie sprawdzali.
Gier odbyło sie tysiąc,
wielu może to przysiąc-
mimo to egzaminu nie zdali.

Adept studiów matematycznych
sporo musi wiedziec o stycznych
A także o wypukłościach
i troche o krągłościach-
warto miec zmysł e(ste)tyczny.

Pewien student matematyki
nie znosił probabilistyki
Źle policzył nadzieję
że egzamin obleje-
teraz sprząta krakowskie chodniki.

W mieście, gdzie rynek jest stary
powariowały zegary-
chciały czas mierzyc
jak w Białowiezy
Według Lebesgue'a miary.

Pewien młody matematyk, choć grzeczny,
Tryb życia wybrał niebezpieczny:
Choć partnerka spełniała warunek,
Przykre skutki przynosił stosunek,
Bo warunek był tylko konieczny.

Pewien młody wikary ze Skałki
Zwykł był po jutrzni obliczać całki.
Nad okazem zawiłym
Wszystkie wytężał siły,
Aż mu oczne zmęczyły się gałki.

Matematyk raz jeden w Sejnach
Chciał napełnic butelke Kleina.
I cysternę gorzały
Wlewał do niej dzien cały -
Być musiała widocznie nieszczelna.

Geometra, mieszkaniec Gołdapi
Na dziewczyny bez przerwy sie gapi
Wypatrując dowodu,
ze to, co mają z przodu
Ma w obwodzie 2r razy 2 pi.

Sklonowano pewnego matematyka
i coż z tego wynika?
Na zjezdzie w Carakas
policzony zostal raz-
organizatorzy dostali bzika!

Pewien Tales, co mieszkał w Milecie
Ponoć każdej dogodził kobiecie
Czy gotuje, czy sprząta
Wszystkie zwabiał do kąta,
Stąd o kącie wymyślił co - wiecie.
                                                         (Marek Trzebski Warszawa)

Kleił pan z miasteczka Kościan
z kartonu prostopadłościan.
"Po co?" pytano "u licha?".
Odpowiadał (łkając z cicha):
"Bo chcę własnych mieć czworo ścian...".
                                                         (Michał Rusinek, Kraków)

Matematyk norweski Abel
raz dziewczynę chciał posiąść, Mabel.
Choć nie było tam łóżka
to uległa dziewuszka,
na posłaniu z fizycznych tabel.

Raz pewien prawnik z Omaha
Poznawszy twierdzenie Banacha
Przyznał, z kodeksem w dłoni:
"Tego się nie da obronić
Choć sprawa pozornie jest błaha"

Limeryki naukowe- twórczość z "forum-humorum"- fizyka (i inne...)

Rozespany fizyk gdzieś w Gruzji      
odkrył rankiem, że doszło do fuzji.
To partnerka niemądra
tak zderzyła mu jądra,
że ma jedno - oto źródło konkluzji.

Pewien fizyk w dalekiej Etiopii      
tkwi w społecznej uparcie utopii.
Dwie kobiety ma stale,
żyje z nimi wytrwale
osiągając maksimum entropii.

Pewien fizyk, pechowiec z Lichenia      
doznał wczoraj urazu ciemienia.
Cegła na łeb mu spadła,
bo od stropu odpadła.
Tak chce znane Prawo Ciążenia.

Raz olśniło fizyka znad Słupi,      
że świat cały po prostu jest głupi.
Wnet teorię i wzór
stworzył, bowiem od ur-
odzenia tak miał, gdy się skupił.

Raz astronom, co w dawnym żył Tarsie,      
ślady życia odnalazł na Marsie.
Wyglądały jak zrazy,
więc się wzdrygnął z odrazy,
mimo, że nie stołował się w Warsie.

Żył genialny teolog w Rozłogach,      
który wszędzie dostrzegał ślad Boga.
W pasji swej delirycznej,
w książce telefonicznej
odkrył nr i adres jego bloga.

Pewien biolog w pobliżu wsi Klewki      
odkrył nowy gatunek marchewki.
Gdy nożykiem ją naciął,
w łeb walnęła go nacią,
gdyż gatunek ten był dosyć krewki.

Odkrył biolog w miasteczku Koluszki      
całkiem nowy gatunek pietruszki.
Chciał ją zbadać, lecz zwiała,
pokazując mu wała,
miała bowiem i rączki, i nóżki.

Pewien biolog wybitny z Medyki      
odkrył nowy gatunek papryki.
Gdy ją obrał ze skóry,
podskoczyła do góry,
i to w stylu Artura Partyki.

Zaś biolożka (promujmy kobiety!)      
nie odkryła niczego, niestety.
Bo odkrywać, to męka
i opada jej szczęka,
na co jej protestuje protetyk.

Domorosły astronom z Ornety      
odkrył nagle dwie nowe planety.
Aż się cofnął ze strachu!
Działo się to na dachu,
więc tych planet nie znamy, niestety.

Pewien młody fizyk z Rybnika      
zachwycony jest prawami Ficka.
Leżąc w gorzały wannie
cieszy się nieustannie
że alkohol do ciała mu wnika.

Żona Szkota (Alicja MacFranek)      
do apteki chodziła co ranek
by zapytać magister
czy minister na listę
leków z zniżką już wpisał cyjanek.

Pewien stary filozof z Piwnicznej
Zastanawiał się ustawicznie
Nad życia sensem,
A pod kredensem
Chował przed żoną butelki liczne.

Ta rodzina nazywa sie Stein.
Jest Gertruda, jest Rubin i Ein.
Proza Gerty to gniot,
gra Rubina -- sam wzlot.
Nikt nie pojmie, co głosił zaś Ein.

Chętnie grywa profesor z Warszawy
W kierki oraz (częsciej) w warcaby.
Gra wyłącznie z wnuczką
Trafiony raz nauczką.
Aby grać z asystentem jest za słaby.

Pewien bardzo zajęty profesor z Cumbum
z braku czasu jeden wykład napisał dwom
uczelniom: muzycznej
i politechnicznej.
Odczyt zatytułował "O teorii strun".

Podobno Einstein, na katedrze w Bon
chrząknął, znow chrząknął i stwierdził on:
- Gdyby nie było fizyki
to pisałbym limeryki,
bynajmniej nie patrząc na bon ton!

Profesor fizyk z miasta Gliwice
Nie znał się wcale na dynamice.
Wnet dzięki pani adiunkt
Skreślił ten z listy wad punkt:
Dynamikę stosował w praktyce.

W miescie Dallas przed Sądem Stanowym
Stanął fizyk pod zarzutem owym,
Ze dopuścił się gwałtu
Prokurator za dowod miał tu
Fakt, iż fizykiem był on jądrowym.

Rzekł raz fizyk w przypływie szczerości
Nie rozumiem Teorii Wzgledności
Czy w układzie ruchomym
Czy tez śnie nieświadomym
Czas tak samo zbliza mnie ku starości.

Pewna śliczna blondynka z Poznania
Przed poznaniem fizyki się wzbrania.
Kiedy słyszy: fizyka,
Umysł jej się zamyka,
Bo dochodzi do przeładowania.
                                                         (Małgorzata Musierowicz)

Od wczoraj działa w Pile
pierwsze Perpetum Mobile.
Spytano Gminy Rzecznika:
"Czy aby mechanizm tyka?"
Odparł: "O tyle, o ile."

Od wczoraj działa w Pile
pierwsze Perpetum Mobile.
Działa samo z siebie,
wszystko zrobi za ciebie.
Mankament? - Pyta: "Za ile?"

Żył genialny wprost fizyk pod Krajnem,
nazywano go drugim Einsteinem.
Raz w wysokich legł trawach
i wymyślił dwa prawa,
po czym ktoś go przejechał kombajnem.

Pewien fizyk jądrowy spod Warki
Znalazł w zupie dorodne dwa kwarki.
Co za spin, jaki powab!
(Zupa była grochowa,
Nie umyły rąk pewnie kucharki).

A Heraklit, co żył temu wieki,
nie chciał wchodzić raz drugi do rzeki.
Zatem stwierdzić tu można,
choć na razie z ostrożna:
od czystości był facet daleki.

Lecz zostawcie w spokoju Newtona,
co przez jabłko o mało nie skonał.
Do dziś czuje pogardę
pijąc sok firmy Garden,
i nie umie, biedaczek, być ponad.

Atomistka z miasteczka Limerick
zapragnęła rozszczepić ameryk.
Wzięła dłuto do dłoni
I już nie ma Japonii,
Wysp Brytyjskich i obu Ameryk.
                                                         (Wojciech Wojnar, Wrocław)

Pewien młody astronom pod Spałą
Odkrył nocą niebieskie raz ciało.
A gdy ciało to rankiem
Zdjęło modrą piżamkę ,
To z radości nie krzyknął o mało.
                                                         (Magdalena Basta, Kraków)

Pewien znany profesor z Krakowa
Na wykładach twierdził: "Broń jądrowa
Nie jest dobra na mole",
Ale, ja to chromolę,
Sam ją w domu niekiedy stosował.

Student z Polski o wielkim talencie
Miał u pracodawców takie wzięcie,
Że mu CERN obiecało
W Euro płacę niemałą,
Lecz on został w ojczyźnie, z dziewczęciem.

Światła rwą się dostawy - to fakty
Przez przepisy oraz prawne akty.
Sołtys z Dolnej Mrzeziny
Uzasadnił przyczyny:
"Kontrole na granicach galaktyk".

Jak wyjaśnił Zarząd Drogi Mlecznej
Procedury takie są konieczne.
Rzecz pokrótce naświetlę:
Widząc gwiazdy w złym świetle
Dzieci mogły by stać się niegrzeczne!


Stronę redaguje Magdalena Lemańska, Magda Dettlaff, Katedra Rachunku Prawdopodobieństwa i Biomatematyki

Ankieta

Jaki jest stosunek studentów do wykładowców?


 Wszyscy wspólnie tworzymy środowisko akademickie
 Jesteśmy z tej samej uczelni, więc mamy trochę ze sobą wspólnego
 Jesteśmy po przeciwnych stronach barykady i nie mamy ze sobą zbyt wiele wspólnego
 To w większości dziadki nie mające pojęcia o nas i naszych problemach
 Nie mam zdania- nigdy się nad tym nie zastanawiałem/am.


Zobacz wyniki
Poprzednie ankiety

Imieniny